Iwana, wielkiego księcia, przebył wszelkie niebezpieczeństwa z nieustraszoną odwagą. Tamże zabrał ze sobą kilku ministrów ewangelickich i dozwolił im jako poseł nie tylko wszędzie otwarcie kazać, ale nawet dysputować z biskupami greckimi, aż wreszcie sam wielki książę zażądał rozprawić się z ministrami. Co wszystko jeden z owych ministrów Jan Rokita, Czech, opisał i drukiem ogłosił.
Wszystkie cnoty jednak i dzieła tego dobrego pana trudno opisywać. Bóg go téż hojnie obdarzył wiekiem, rozumem i bogactwami, wreszcie ofiarowano mu kasztelanią śremską, ponieważ nie przyjął żadnych wyższych godności. Umarł plenus dierum, honorum et opum i jest pochowany w wybudowanym przez siebie kościele w Gołuchowie.
Synami jego byli Jan, starosta radziejowski, ojciec dotychczas żyjącéj znamienitéj matrony, pani Katarzyny, urodzonéj hrabianki na Lesznie, wojewodziny łęczyckiéj, generałowéj wielkopolskiéj, wdowy po śp. Jaśnie Wielmożnym Panu Panu Adamie Sędziwoju, hrabiu na Czarnkowie, księciu na Słopie itd., generale wielkopolskim, międzyrzeckim, pyzderskim itd. staroście.
Drugim synem był sławnéj pamięci Pan Wacław, hrabia na Lesznie, pan Gołuchowa, kanclerz wielki-koronny i generał wielkopolski, kamieński, brański, brzeski itd. starosta.
Trzecim (właściwie podług starszeństwa drugim) był śp. Pan Andrzéj, hrabia na Lesznie, pan Baranowa, wojewoda brzesko-kujawski itd., ojciec naszego śp. pana wojewody, pan znakomitych, bohaterskich przymiotów toga et sago, który od kolebki do grobu, niczego nie szczędząc, wiernie służył sławie Bożéj, królowi i ojczyznie. Nie tylko bowiem wystawił i utrzymywał na własny koszt w wojnach wołoskiéj i inflanckiéj znaczną liczbę jazdy i piechoty (które to wojsko zwano powszechnie złotym hufcem), ale sam nawet dał dowody nieustraszonego męztwa we wszystkich bitwach i potrzebach. Nie szczędził on nigdy pracy ni zachodów, by podnieść chwałę Bożą, wolności obywatelskiéj wszędzie bronił, a bohaterskiemi dziełami w taką urosł sławę, że całe królestwo polskie mianowicie w czasie rozterek i zatargów wewnętrznych na niego zwracało oczy. Także po wybuchu rokoszu byłby go król Zygmunt wybrał i naznaczył był na pośrednika w sporze swym ze stanami, gdyby śmierć nie była zabrała pana wojewody.
Strona:PL Stanisław Karwowski - Kronika miasta Leszna.djvu/104
Wygląd
Ta strona została przepisana.