Przejdź do zawartości

Strona:PL Stanisław Karwowski - Kronika miasta Leszna.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

umysłowéj bezczynności i to właśnie w tym czasie, gdy inne dzielnice Polski krzątały się gorliwie około rozbudzenia umysłowego ruchu w narodzie. Gdy z wszechnic warszawskiéj, wileńskiéj, lwowskiéj, krakowskiéj, oraz z liceum krzemienieckiego szerzyła się oświata i zamiłowanie rzeczy ojczystych, Wielkopol ska tymczasem, nie posiadająca żadnego wyższego ogniska naukowego, drzymała w najlepsze. „Dobre chęci nie znajdowały żadnego poparcia, czasopisma jak Mrówka, Weteran nie długi miały żywot. Czasem Munk ciszę przerywał jaką szkolną książką, a Korn wystarczał na wrocławskim wełnianym jarmarku potrzebom czytelniczym; polskie zaś książki okazyami tylko z Warszawy sprowadzano.“[1]
Dopiero gdy sławnéj pamięci hr. Edward Raczyński rozbudził poczucie obywatelskie, postanowiono około 1834 r. wydawać czasopismo polskie przystępne szerszemu kołu czytelników. „, Rozwinięcie pomysłu lorda Brougham, który podobno pierwszy był dał porękę do Penny-magazynów, tak się skuteczném w Anglii, Francyi i w Niemczech okazało, że i u nas o tém pomyślano.“
Myśl tę zbawienną powziął pierwszy Jan Popliński, profesor literatury polskiéj w Lesznie. On i ks. Tyc, profesor religii w Lesznie, byli pierwszymi redaktorami Przyjaciela Ludu, wydawanego w Lesznie w drukarni Günthera. Zewsząd nadsyłano ochoczo i bezpłatnie artykuły nierzadko wielkiéj wartości naukowéj, a córki księcia generała Sułkowskiego dostarczały jak Śpiewom historycznym Niemcewicza, tak i Przyjacielowi Ludu szkiców polskich. Jak wielkie miało pismo to powodzenie, jak chciwie je czytano, choćby ztąd tylko wnosić można, że ów drukarz leszczyński Günther stał się z biednego introligatora majętnym człowiekiem w krótkim przeciągu czasu. Późniéj wychodziły także w Lesznie Szkółka niedzielna i Przewodnik.

W Lesznie przemieszkiwało dość dużo rodzin polskich, było nawet kilka składów polskich np. handel wina p. Cioromskiego, handel jedwabiu i bielizny p. Szymańskiéj, żony profesora, i do dziś istniejący handel korzenny p. Putyatyckiego, założony przez powszechnie szanowanego i zacnego profesora matematyki a ojca obecnego posiedziciela, owego jedynego reprezentanta miasta Polaka,

  1. Przyjaciel Ludu R. II. T. II. Jan Popliński przez W. M.