Często prowizya równała się prawie kapitałowi np. od kapitału 5040 zł., należącego Danielowi Kuntz w Lesznie, winien był książę prowizyi 4252 zł. 15 gr.
Znaczniejsze wsie znajdowały się w zastawie. Tak trzymał Zaborowo Ignacy Bniński już od 16 Lipca 1785 r. za sumę 21,666 tal. 16 gr. czyli 130,000 złp., którą to sumę cedował Miaskowskiemu. Strzyżewice i Lasocice miał w zastawie Jan Mielęcki, któremu Jan Turno odstąpił 25 Czerwca 1788 r. zastawu za 33,333 tal. 8 gr. czyli 200,000 złp.
Mnóstwo przytém było długów pomniejszych, tak że musiano ogłosić jeszcze ku schyłkowi zeszłego wieku konkurs na dobra leszczyńskie, które dopiero 18 Października 1832 r. kupił książę generał Antoni Sułkowski na publicznéj sprzedaży za 175,000 talarów.[1]
Książę generał (ur. 31 Grudnia 1785 r.) innym był zupełnie mężem niż ojciec jego, inném też towarzystwo polskie za jego czasów. Jak na uczniów gimnazyum leszczyńskiego, tak i na okoliczną szlachtę wywierał on wpływ ogromny, a chociaż miasto Leszno nie należało już do niego w skutek abluicyi ciężarów, to pomimo to szanowali i wielbili go mieszczanie leszczyńscy i jego to osobistości w znacznéj części przypisać należy, że długi czas utrzymywał się język polski w Lesznie. Mieszczanie bowiem sami kazali uczyć synów po polsku i nawet ich wysyłali w tym celu do pobliższych miasteczek polskich, tak że w początkach pruskiego panowania nie dawała się w Lesznie niemczyzna we znaki.
Ztąd nawet wyszło wskrzeszenie piśmiennictwa czasowego w Wielkopolsce.
Od r. 1815 pogrążoną była Wielkopolska w dziwnéj jakiéjś
- ↑ 25 Kwietnia 1866 r. kupił Leszno Dr. Strousberg za 730,000 talarów.