Przejdź do zawartości

Strona:PL Stanisław Karwowski - Kronika miasta Leszna.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

dawano więcéj nad 12—15 talarów rocznie; kobietom nie więcéj jak 24 złotych, a piastunkom tylko 10-15 złotych półrocznie; na gwiazdkę zaś najwięcéj 8 złotych, na nowy rok 1 zł. Zuchwalstwo kara się więzieniem, obmowa postawieniem winowajcy na wschodach ratuszowych na pół, całą, lub kilka godzin; niewierność zwrotem szkody i pręgierzem. Za to pilne sługi pielęgnowane będą w razie choroby na koszt państwa w szpitalu aż do końca służby; bić ich nie wolno pod karą 15—20 marek. Sprawy pomiędzy czeladzią a państwem rozstrzyga kollegium sądowe, każda sługa ma mieć zaświadczenie prowadzenia się.
Nie długo się jednak cieszyło Leszno swą zamożnością. Już w r. 1785 niekorzystnie wpłynęła na dobrobyt miasta szarańcza, która wtedy spadła w ziemi wschowskiéj.
A w pięć lat późniéj przy schyłku istnienia rzeczypospolitéj polskiéj w r. 1790 wybuchł pożar 2 Czerwca na rynku w miejscu, gdzie dziś stoi kamienica Molla. Ponieważ przez sześć tygodni poprzednich wielka panowała susza, przeto przybrał wkrótce pożar takie rozmiary, że po sześciu godzinach z miasta pozostały tylko zgliszcze i gruzy. Ocalało tylko dziewięć domów, kościół kalwiński, gimnazyum i zamek zbudowany przez Sułkowskich w r. 1763.
Deputacya pogorzelców, składająca się z Fryderyka Zieglera, Samuela Frübose, Jana Wolffa i żydów Samuela Mankiewicza i Dawida Wolffa, udała się o pomoc do Warszawy, ponieważ książę Antoni nie mógł dopomódz miastu. Jakoż starania jéj nie były próżne. Komisya skarbu koronnego wsparła pogorzelców, ułatwiając im podniesienie miasta z gruzów zwolnieniem od dostawki rekrutów na lat trzy, opuszczeniem na lat 12 cła od drzewa, sprowadzanego z zagranicy, i ofiary dziesiątego grosza podymnego i czopowego, oraz nakazem, aby dochód od skór, oddawany na skarb rzeczypospolitéj, rozdzielano pomiędzy tych, co fabryki produkty krajowe wyrabiające na nowo stawiać, lub w czasie pożaru uszkodzone odnawiać będą. Nieposzkodowani zaś mieli podymne, do skarbu należące, oddawać magistratowi dla wsparcia budujących domy mieszczan.
Nadto uregulowała komisya skarbowa stosunek miasta do pana dziedzicznego.
Deputowani bowiem, korzystając ze sposobności, wystąpili przed królem i stanami z ostrymi zarzutami przeciwko Sułkowskiemu.