Chcąc przyjść miastu w pomoc, wydał sejm warszawski 1767 r. następujące rozporządzenie:[1]
„Przychylając się do pomnożenia Krajowych wygód y szczęśliwości przez ratunek Miasta, tak co do Mieszczan Chrześcianów, iako y dla Mieszkańców Żydów y Dziedzica Leszna, pożarem do znacznego nachylonego upadku, od wszelkiey Skarbowi Naszemu y Rzpltey powinney do lat sześciu uwolnione płaty mieć chcemy, Kommisyi Skarbu Koronnego w tym baczność oddając.
Dłużnikom pewność corocznego ad mentem ustaw ubezpieczywszy procentu, wszelkie za prawem Ich teraz uchylając Possessye, po wyjściu lat sześciu in subsidium tak znaczney stracie, Via juris do odebrania swych Kapitałów każdemu się wolna zostawuie. To zaś beneficium nie ma się ściągać do Summ posagowych na tychże Dobrach lokowanych.“
Zastanawia to, że mimo tylu klęsk miasto znowu się zabudowało i zaludniło. Kalendarz niemiecki, wydany 1775 roku w Lesznie u Samuela Bogumiła Pressera starszego, podaje jako przyczynę tego dziwnego zjawiska częścią korzystne położenie Leszna, częścią swobodne wyznawanie religii, częścią i przede wszystkiém „oko Boskiéj Opatrzności“, czuwające nad tém miejscem. Obszerniéj rozwodzi się o tém autor powyżéj wymienionego pisma: Bedenken betreffend die Auswanderung der Evangelischen itd.
„Ewangieliccy mieszczanie, pisze on, prowadzą handel jako kupcy, rękodzielnicy, mianowicie jako wyrabiający materyały wełniane na polski sposób, a trudnoby im było wejść w zupełnie odmienne stosunki niemieckie, zaczemby wielu podupadło, nimby takowe poznali dostatecznie. Rękodzielnicy przyzwyczaili się do swobodnego życia w Polsce, w Marchii zaś i niemieckich Prusach, gdzie przymus panuje, nie powodziłoby im się, jak tego doświadczyli Francuzi, Szwajcarzy i rękodzielnicy z Palatynatu, którzy nie mogąc nic zarobić, opuścili Prusy. Podobnież i mieszczanie leszczyńscy, którzy po zburzeniu Leszna, udali się do Nowéj Marchii i Szlązka, gdzie im
- ↑ Konstytucya seymu extraordynaryjnego w Warszawie R. MDCCLXVII. W Warszawie w drukarni J. K. Mci y Rzeczypospolitey u XX. Scholarum Piarum.