ności męża oskarżono o przeniewierstwo, zerwała się ogromna burza, która zakłóciła jeszcze bardziéj nie tylko spokój miasta, lecz nawet całéj Wielkopolski. Sprawa ta nie jest zupełnie jasną z powodu urywkowych tylko notatek. Zdaje się jednak, że sukiennicy leszczyńscy dążyli do rozszerzenia swoich wolności, czemu się inne cechy i magistrat oparły stanowczo.[1]
Jeszcze w r. 1725 pisze wojewoda inowrocławski, generał wielkopolski, Maciéj Radomicki do siostrzeńca swego Ludwika Szołdrskiego, wojewody kaliskiego: „Już lat kilka kłótnia leszczyńska trahitur, a na zadnym fundamencie, bo jeżeli w inszych cechach i wszelkich Spółecznościach, Miastach y. Regimentach buntów robić nie godzi się, a w Lesznie się będzie godziło, toć najpierwey cech trzeba szelmować, a potym y Wschowski cech, którzy im protekciją daią, a podobno y poduszczają.“
Nie pomogło nic, że komisya królewska uznała sukienników leszczyńskich za infamisów; znaleźli oni przytułek we Wschowie. Dla tego téż Radomicki pisał do wojewody kaliskiego, że trzebaby się postarać o nową komisyą, lub powinni dać Leszczynianie pozew Wschowianom, że im buntują cech sukienniczy.
Staroście Wschowskiemu zaś żali się Radomicki 21 Sierpnia 1725 r., że Wschowianie sukienników leszczyńskich „rebelles przez komisyą Jego Królewskiey Mci pronuntiatos Infames secundario profugos in gremium sui przyięli y iako mi donoszą Burmistrz im Protekcyą daie wschowski; kiedy gens contra gentem consurget, miasto przeciwko miastu, quis modo tutus erit? Z doniesieniem tedy tey niebywałości, pisze daléj wojewoda, proszę uniżenie WPana abyś iako magistratowi tak y Burmistrzowi hac qua fungeris Authoritate przykazać raczył, aby to Hultajstwo wygnali y turbam nequam seditiosam et rebellem w Mieście swoim nie cierpieli, boć ruina miasta Leszna nie tylko cale Woiewóctwo, ale też in particulari wszyskich nas dosięgłaby.“
Sprawa ta, na któréj handlowe stosunki Wielkopolski mocno ucierpiały, w taką nawet furyą wprowadziła wojewodę inowro-
- ↑ W archiwum miejskiém leszczyńskiém nie znalazłem żadnéj wzmianki o buncie sukienników; listy Radomickiego zaś znajdują się w archiwum kalwińskiem. Zdaje się, jakoby z upadkiem fabryk sukna w Lesznie pod panowaniem pruskiem zaginęła wszelka wieść o sukiennikach leszczyńskich.