Przejdź do zawartości

Strona:PL Stanisław Karwowski - Kronika miasta Leszna.djvu/059

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

wieszono na dni kilka. Dopiero gdy minęło pierwsze przerażenie, wracała powoli ludność do miasta i zwykłych zatrudnień.
Ale co się zwlekło, nie uciekło. Dnia 16 Lipca 1707 r. podstąpił pod Leszno oddział 500 ludzi pod Agarewem Michałowiczem, a złupiwszy przedmieścia i obsadziwszy bramy, zażądał złożenia 30,000 tal, w przeciągu trzech godzin. Gdy natychmiast nie wypłacono pieniędzy, rozkazał Agarew podpalić 19 wiatraków oświadczając, że spali całe miasto. Nikt nie mógł uciekać, bo Kałmucy, Tatarzy i Kozacy krążyli na około miasta, a gdy się kto wałem chciał wymknąć, chwytano go i obdzierano do koszuli.
Tymczasem wdowa Woyde i mieszczanin Chrystyan Reichel, który sprawował rządy miasta, magistrat bowiem już był się przedtém wyniósł, układali się z Agarewem, który wreszcie zniżył kontrybucyą na 7, 500 talarów. Przestraszeni mieszczanie złożyli 16 Lipca połowę żądanej summy, przyobiecując wypłacić resztę później. Agarewowi i oficerom dano prócz tego kilkaset dukatów, czém ułagodzeni Moskali odstąpili od Leszna, uprowadzając na koniach łup bogaty.

Ale już 24 Lipca po wypłaceniu drugiej połowy kontrybucyi i dostawieniu mnóstwa siodeł, obuwia, pistoletów, sukna, cukru, wina itd do obozu moskiewskiego w Zdunach, ukazali się znowu Moskale pod dowództwem Szulca, który wedle podania rodem z Zaborowa, jako szewczyk w Lesznie schłostany od majstra, uciekł był do Moskali i został pułkownikiem. Natychmiast przystąpiono do splądrowania miasta, co trwało od 6téj rano do 11téj z południa. Okropności działy się w Lesznie: mieszczan rabowano, bito, znieważano, a w końcu podpalono wiatraki i samo miasto na czterech rogach, pomimo że Fryderyk I. król pruski, wstawiał się za Lesznem do cara listem z 7 Kwietnia 1707 r Pożarowi przypatrywał się Szulc, leżąc na murawie przy wiatraku. W przeciągu pięciu godzin pozostała z całego przez 50 lat budowanego miasta, tylko brama kościańska, szpital św. Jerzego i kilka zaledwie domów.[1] Wielu ludzi straciło przytém życie, inni obdarci ze wszystkiego wynieśli się na Szlązk.[2]

  1. Ocalał wtenczas także dotychczas stojący dom Gerlacha na Kościańskiéj ulicy.
  2. Protokuł Samuela Opitza. Arch. kalw.