Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Pożegnanie jesieni.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


świństwem, jak ohydnym narkotykiem. Hela poddawała mu się obojętnie, obserwując jego szał z zimnym tryumfem. Ale tem, czem był dla niej dawniej: nierozwiązanym problemem, zagradzającym jej dalszą drogę, być przestał. Nie rozumiała teraz jak mogła się nim na serjo zajmować. Całował ją Atanazy wszędzie i tam… O mało nie zemdlał od subtelnego, a jednak potwornego, niesamowitego zapachu jej ciała i jeszcze raz doznał najwyższej rozkoszy, nawet bez jej czynnego udziału. Ale na gwałt nie mógł się już zdobyć. Aż wreszcie zerwał się z kolan i bez słowa zostawił ją samą.
— „Histeryk“ — pomyślała z niesmakiem Hela i nagle Atanazy znikł poprostu z jej świadomości. Zagłębiła się w siebie. Cały świat zakręcił się jakby w jakimś wybuchu świętego dymu; rozpoczęło się zwykłe nabożeństwo do niby nieznanego bóstwa, którem właściwie była ona sama.
„Jestem sama w sobie jedna i jedyna“. — „Jak wszystko inne i ten wąż czerwony, którego masz w sypialni i to pudełeczko z pastylkami — wiesz…-“ — szepnął głos tajemny, zwany jeszcze w dzieciństwie Azababrol — ale Hela nie słuchała go. Myślała dalej: „....mogę zrobić co chcę: mogę się zabić — nie mam sumienia; to jest już szczęście, a jednak… Mogę nie istnieć, nie przestając żyć, jeśli zażyję tego.... Nie żyję naprawdę w tym świecie: jestem jak księżniczka syryjska, oddająca się w świątyni Asztaroth za parę miedziaków obcym przechodniom, aby zdobyć sobie prawo do posiadania jedynego męża“. Upłynęła chwila bezmyślna, a z rzeczywistości spadła pierwsza maska. „Jestem zwykła, nudząca się bogata panna, cierpiąca nad swojem żydostwem. Ambicja nie pozwala mi wybrać żadnego z tych zagranicznych durniów. Chodzi w tem tylko o przesuwanie mas pieniężnych na inne pozycje. Nie chcę o tem nic wiedzieć. Nikt mnie nie kocha, prócz ojca i Kuby — obaj nie odpowiadają moim wymaga-