Strona:PL Stanisław Brzozowski - Legenda Młodej Polski.djvu/372

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


domością życie idzie swemi drogami i nie zależy od tych patetycznych gestów, tragicznych załamań: pogłębień, poprzez jakie przechodzi świadomość. Chociaż Hamlet nie wierzy w realność żadnego czynu, śmierć jego jest bardzo prawdziwa raz na zawsze nie do poprawienia, i tak ze wszystkiem: niezależnie od akompaniamentu romantycznej świadomości życie ciągnie nas swojemi drogami, Laforgue daje właśnie ten akompaniament hamletyzującej metafizyki i ironiczną, nie oglądającą — się na zgodę lub niezgodę naszej świadomość:, na jej protesty, bunty, łkania uporczywość życia. To, co jest niedorzecznem i potwornem z punktu widzenia świadomości, staje się jednak, i ludzie, którzy żyli myślą jak lunatyczne Pierroty. umierają jednak naprawdę rzetelnie i raz na zawsze, i wszystko jest tak samo naprawdę, choć myśl nie może się zdecydować, co to właściwie ma znaczyć. Wrażliwość Laforgue’a, jego indywidualny, jedyny w swoim rodzaju ton polega właśnie na nieustannej obecności wszystkich tych przeciwieństw. Jest więc jednocześnie i bunt i p:acz świadomość za światem, i śmiech z donkiszotującej świadomości i westchnienie więcej niż pobłażliwej miłości ku niej i szyderstwo, które niewiadomo w co godzi złudę psychiki czy w niepoprawność życia. Wszystkie te odcienie żyją w każdem zdaniu i dlatego też każde zdanie jest tu całym dramatem, którego wynik ostateczny ginie wam nieustannie w oczach. Gdy śmierć ścina Pierrotowi głowę, spada ona z papierowym szelestem niby maska i krew przysycha tak do różu, że niepodobna jej rozpoznać. Maskarada zwycięża samą śmierć i wybucha ponad nią śmiechem, w którym dźwięczą łzy, że wszystko to jednak jest prawdziwe choć tak nierzeczywiste. Jest tu i przeczucie,