Strona:PL Stanisław Brzozowski - Legenda Młodej Polski.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zbiorowej pracy, do całej historyi i obecnego mozołu ludzkości może przybierać bardzo różne formy. Możnaby napisać cały traktat o polimorfizmie mieszczańskiego rozbicia. Tak naprzykład do tego samego zasadniczo typu — należy takie stanowisko. To, co uważaliśmy za rzeczywistość, było naszem złudzeniem, złudzeniem właściwem pewnemu specyainemu punktowi widzenia, temperamentowi etc. Wszystko, co może stanowić treść ludzkiego przeświadczenia, ukazywać się jako rzeczywistość, jest zawsze złudzeniem tylko, zależnem od punktu widzenia, usposobnienia. Świat cały znika, pozostaje tylko galerya amatorów psychiki, dyletantów istnienia: — żyją oni według swego upodobania i stwarzają w ten sposób to, co uchodzi za rzeczywistość. Kwestya gustu i stylu nic więcej. Wyłącznie gest — jaką powiada metafizyczny pan Lorentowicz.
Rzym, Grecya, Izrael, renesans, nasz żelazny świat, wszystko to są złudzenia różnych temperamentów, wyobraźni. Czy trudno to odcyfrować? Istnienie jest tu pojęte tak, jak je przeżywa epikurejczyk, dyletant, nie związany, nie zrośnięty duszą z żadną pracą. Żyje on w społeczeństwie, jak w próżni, jak wydziedziczony spadkobierca Aladyna, interesuje się rzeczywistościami, o ile odpowiadają one jakiemuś jego upodobaniu: wierzy więc, że upodobania stwarzają istotnie cały ludzki świat, historyę, życie.
Pojąć tu potrzeba, że tu dochodzi do głosu nie punkt widzenia, lecz prawda, że tu nie ma mowy o mojem osobistem przekonaniu, o niczem osobistem, ale że poprostu tak jest, jak ja tu to mówię. Świat gotowy, to zawsze warunki życia na tle dokonanej poza nami technicznej, dziejowej, życiowej pracy. To rezultat