Strona:PL Stanisław Brzozowski - Legenda Młodej Polski.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


niknione. jeżeli zapoznaje się, że wytwórcza działalność człowieka, jego byt ekonomiczno-społeczny jest jego prawdą, jego bezpośredniem zetknięciem się z nieznanem, jeżeli przeocza się rzeczywiste, z walki społeczeństwa z pozaludzkim żywiołem wyrastające pochodzenie duszy, znika cały rzeczywisty proces, po przez który człowiek duszę swoją stwarza — pozostaje zaś ona sama. Musi ona uznać siebie, treść swoją, wypracowaną w wielkim, zbiorowym trudzie za coś niezmiennie danego, objawiającego się i obnażającego w procesach czysto poznawczych: mistycznych lub logiczcznych, Proces porządkowania treści staje się jej zdobywaniem — poznaniem. Sama treść i bytem, wyrazem jego — prawda. Rzecz ustalona, zamknięta w umysłach duchowieństwa zstępować tylko miała do ogółu żywych.
Oczywiście, kościół nie był w stanie zapanować nad całością życia: nietylko był zmuszony uznać dwie sfery, dwie prawdy, „duchowną“ i „świecką“, ale przestał opanowywać nawet specyalnie „duchowne“ procesy,, rodzące się w społeczeństwie. Gdy powstawały w obrębie istniejącego już kościoła grupy, które nanowo przeżywały dramat osamotnienia i skupienia w braterstwie wiary — łaskę spłynąć mającego na nie życia, kościół incyalny albo zmuszał je do posłuszeństwa, albo niweczył; w każdym razie rezultaty ich działalności, i rozszerzenie wpływu chrześcijańskiej myśli — przyswajał on sobie. Posiadanie pozahistorycznej, pozaekonomicznej, pozabiologicznej prawdy — samo stało się pozycyą ekonomiczno-historyczną. Myślenie stało się procesem anti-historocznym, anti-ekonomicznym, anti-biologicznym. Kościół miał swoją własną ekonomię, swoją własną politykę: interesy tej ekonomii, tej poli-