Strona:PL Stanisław Brzozowski - Legenda Młodej Polski.djvu/082

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


pracujących. Zbliża się moment, w którym znajdzie się człowiek sam oko w oko z bezmiarem zrozumie, że sam z siebie musi wydobyć cel swego istnienia, miłość do niego, prawo swego życia, niezłomną wolę, która je wykona. W złą godzinę wybrano się mówić o romantyzmie. Idzie istotnie czas klasycznej, wielkiej jasności: czas pełnoletności człowieka, pełniącego własną swą wolę, w słońcu własnej swej myśli wydźwigającego ponad otchłanie swobodny swój byt. A?e wątpię, aby o tej jasności mówili ci, dla których H. Sienkiewicz jest klasykiem.
 Jasność Wasza!
Znamy jej źródła i granice. Ciemnym był za czasów Augusta II. ten, komu się jakieś wizye apokaliptyczne dziejowego sądu: zatraty po głowie snuły, jasnym ten, kto wbrew wszystkim mane tekel fares widział jak na dłoni, czuł tłustą i świecącą gładzizną brzucha, że mimo wszystko żyje się przecież.
 Czy zastanawialiście się, co i jak czują ginące narody? Czy sądzicie, że istotnie, jak w powieści Sienkiewicza przychodzą znak; i widma ostrzegawcze? Przeciwnie. Jasność, pogoda, słodycz rozlewają się w duszach, już nie trzeba myśleć, nie trzeba pracować. Na widnokręgu niema żadnych zagadnień: wszystko jest zrozumiałe, dostępne, przejrzyste. Ostatecznie niema takich warunków, w których człowiek nie widziałby przed sobą możliwości przeżycia tych lat, które mu zostały. Chyba by ziemia pod nogami zapadła. I gdy ziemia zdaje się zapadać, gdy zaczynają się pojawiać znaki, że może ona przestać wydawać kupony, listy zastawne, pensye miesięczne — wtedy istotnie wydaje się, że wszystko ginie. Gdy to przechodzi, gdy znowu natura powraca do swoich praw, jest rzeczą oczywistą,