Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/503

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bo go ni boga pokonał ognisty
Grom, ani burza od morza zerwana,
       1660 Któraby nad nim zawrzała w tej chwili,
Lecz już to bogów posłaniec, lub głębie
Ciemne, rozwarłszy się pod nim życzliwie.
Bo mąż ni jęcząc ni morem znękany
Zeszedł ze świata, lecz godzien podziwu.
       1665 A jeśli myślisz, że szał mówi ze mnie,
Nie będę dalej rozprawiał daremnie.

CHÓR.

A gdzież są dzieci i inni z drużyny?

POSŁANIEC.

Dzieci snać blizko, bo jęki wyraźnie,
Że wnet nadejdą, zwiastować się zdają.

ANTYGONA.

       1670—1696 O biada! dziś nad ojca krwią
Co klątwą, klęską zionie,
Niech zabrzmi żal, zapłaczę łzą!
Bośmy już dawniej cierpiały bez miary,
A teraz zniosły, widziały przy zgonie,
Co niepodobnem do wiary.

CHÓR.

Cóż bo się stało?

ANTYGONA.

Domyśleć się łatwo.

CHÓR.

Czyż umarł?

ANTYGONA.

Jakby kto umrzeć zamarzył.