Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/501

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z Piritousem zawarli na zawsze.
       1595 Tam tedy między torykijskim głazem,
Spróchniałą gruszą i grobem z kamienia
Siadłszy w pośrodku, zdjął szaty zbrukane,
Potem zawołał na córy i zlecił,
By na ofiarę skąd wody przyniosły.
       1600 Te zaś, poszedłszy do widnych ostępów
Zielnej Demetry i ojca zlecenia
Szybko sprawiwszy, obmyły go płynem,
Przywdziały w szaty jako jest przystojnem.
Gdy wię sprawiono już wszystko, jak zechciał,
       1605 I tego, czego pożądał, nie zbrakło,
Grzmotem podziemnym Zeus zagrzmiał, a dziewki
Wnet osłupiały i ojcu na łono
Padłszy płakały, wciąż szarpiąc swe piersi
I głośne jęki wydając bez przerwy.
       1610 Gdy on posłyszy te ciężkie westchnienia,
Złożył nad niemi swe dłonie i wyrzekł:
Dzieci, rodzica waszego już niema,
Bo wszystko moje zginęło i znoić
Dalej nie będzie was troska o ojca,
       1615 Zbyt ciężka, wiem to. Lecz jedno, jedyne
Słowo wam wasze nagrodzi zachody:
Miłości bowiem nikt takiej jak moja
Dla was nie żywił; a bez tej miłości
Przyjdzie wam dalsze snuć życie sieroce.
       1620 Słowom tym oni w wzajemnym uścisku
Wtórzyli łkaniem. A kiedy już przyszedł
Na jęki koniec i płacze zamilkły,
Nastała cisza, aż nagle głos jakiś
Dał się nam słyszeć, że strach nas ogarnął
       1625 Taki, iż włos się nastroszył na głowie.