Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/459

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


       610 Inne bo sprawy lat siły przemogą,
Minie moc ziemi i minie moc w ciele,
Wiara zamiera, niewierność wyrasta,
Ani duch jeden wśród ludzi nie żywie
W mężu dla męża, ni w mieście dla miasta,
       615 Jedni wraz, inni po czasów upływie
Zgodę w swar zmienią, by zgodzić się potem.
Tak też i Teby, choć tobie dziś wierzą,
Z tysiącznych nocy i dzionków obrotem,
Niewierne zgodnym dzisiejszym przymierzom,
       620 Z błahej przyczyny je mieczem roztrącą;
Gdzie trup mój senny i skryty dla ludzi,
Zastygły, krew ich wypije gorącą,
Jeśli Zeus Zeusem i Febus nie łudzi.
Lecz ja ci jawię niechętnie wróżb ciemnię;
       625 Więc dosyć tego, ty zasię mi wiary
Ustrzeż, a nigdy nie rzekniesz, byś we mnie
Płonnego ziomka w te przyjął obszary,
Jeżeli tylko nie zwodzą mnie bogi.

CHÓR.

O książę, dawno już mąż ten obwieszcza,
       630 Że takie łaski wyświadczy tej ziemi.

TEZEUSZ.

Któż więc takiego człowieka chęć dobrą
Śmiałby odtrącić, gdy dom jemu przecie
Nasz sprzyjaźniony wciąż stoi otworem?
Do tego przyszedł pod bogów opieką,
       635 Mnie i tej ziemi dań płacąc niemałą.
Więc to szanując, nie wzgardzę ofiarą
Jego, lecz owszem dam w kraju zamieszkać.
Chce tu pozostać, to zlecę straż tobie,