Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/443

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


       315 Cóż powiem?
Onaż? nie onaż? czy myśl moja błądzi?
Mówię, to przeczę i nie wiem, co mówić.
O ja nieszczęsna!
To nie kto inny; jasnemi bo oczy
       320 Pieści mnie zblizka i jasno objawia,
Że to Ismeny siostrzane oblicze.

EDYP.

Jak mówisz dziecię?

ANTYGONA.

Że widzę twą córę
A siostrę moją; wnet poznasz ją z głosu.

ISMENA.

Ojca i siostry o miana dwoiste
       325 I najmilejsze! Znalazłam was ledwie
I z bólu ledwie na was patrzeć mogę.

EDYP.

Dziewczę, przybyłaś?

ISMENA.

Strasznem cię oglądać.

EDYP.

Dotknij mnie dłonią.

ISMENA.

Dotykam was obu.

EDYP.

Więc przyszłaś do nas!

ISMENA.

Nie łatwo to było.