Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/381

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Chybabym słuchał, co nogi mi ścięła.
Lecz on przed żadnem ni słowem, ni czynem
Cofać się nie zwykł i wiem, że się zjawi.
       635 A więc wyruszmy, by morze szerokie
Nas odgrodziło od nawy Odyssa.
Gdy kto w sposobnej się znoi godzinie,
Temu po trudzie sen z wytchnieniem spłynie.

NEOPTOLEMOS.

Lecz chyba w chwili, gdy wiatr dmie od przodu,
       640 Nie wypłyniemy; a teraz w twarz dmucha.

FILOKTETES.

Nie złą przeprawa, gdy przed złem uchodzisz.

NEOPTOLEMOS.

Przecież im także ten wicher przeciwnym.

FILOKTETES.

Łotrowi nigdy nie zadmie wiatr w oczy,
Jeżeli zdobycz albo łupy zoczy.

NEOPTOLEMOS.

       645 Jeśli więc wola, wyruszmy, lecz zabierz
Z wnętrza, co drogiem i co ci potrzebnem.

FILOKTETES.

Brak czegoś pewnie, choć nikłem me mienie.

NEOPTOLEMOS.

Czegóż na moim nie znajdziesz okręcie?

FILOKTETES.

Mam pewne zioła, któremi przywykłem
       650 Koić tę ranę i bóle łagodzić.