Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/376

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

       520 A gdy on z czasem się sprzykrzy chorobą,
Byś potem słowom nie dochował wiary.

CHÓR.

O nie! nie zdarzy się nigdy, byś słusznie
Takie mógł czynić mi kiedy wyrzuty.

NEOPTOLEMOS.

Toć szpetnem chyba, gdybym nie dorównał
       525 Tobie w ochocie, nie wspomógł obcego.
Więc, jeśli wola, ruszmy; niech się zbierze,
A łódź go zniesie i wstępu nie zbroni.
Byle z tej ziemi wywiedli nas bogi
I tam zawiedli, gdzie cel naszej drogi.

FILOKTETES.

       530 O dniu promienny, o mężu najsłodszy,
Żeglarze drodzy, jakoż wam ukażę
Czynem, jak wielką wdzięczność dla was żywię?
Idźmy o synu i uchylmy czoła
Przed mej siedziby tym domem bezdomnym,
       535 Byś widział, jak ja tu żyłem, jak mężnie.
Bo, mniemam, inny by oczom nie wierzył
Ani śmiał widzieć, com tutaj ja przeżył,
Ja, com się z musu trud kochać wyuczył.

CHÓR.

Stańcie, a baczność, bo dwaj tu mężowie,
       540 Jeden z tej nawy, a drugi nieznany
Idą; więc trza ich posłuchać przed wyjściem.

WŁAŚCICIEL OKRĘTU czyli KUPIEC.

Synu Achilla, ja temu druhowi,
Co strzegł twej nawy wraz z dwoma innymi,