Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jasno cię kiedyś pouczą, Elektro.
Wam zaś, co tutaj stoicie, wręcz mówię:
Brać się do czynu; Klytaimestra sama
I niema mężczyzn we wnętrzu; a wiedzcie,
       1370 Że w razie zwłoki z tymi i z chytrością
Innych, liczniejszych potykać się przyjdzie.

ORESTES.

Już długie mowy, Pyladzie, do rzeczy
Nicby nie miały, lecz wewnątrz co prędzej
Wstąpmy, ojczystych uczciwszy wprzód bogów,
       1375 Którzy mieszkają na straży tych progów.

ELEKTRA.

O Apollinie, błogosław tej parze,
A i mnie także, bo przecie bywało.
Że hojnym darem twe czciłam ołtarze.
Dzisiaj cię wzywam tem, na co mnie stało,
       1380 Błagam i proszę, o cny Apollinie,
Wesprzyj nas łaską w tej ciężkiej godzinie.
A ludziom pokaż, jakimi wawrzyny
Wieńczą bogowie bezbożne ich czyny.

CHÓR.

       1384—1397 Patrzcie, jak runął gwałtownemi stopy
Ares i mordu krwią zionie,
Jak społem wtargły pod domowe stropy
Zbrodni pogonie,
W pościgu rącze — psy gończe.
Więc ufam, że już niebawem
Sny moje staną się jawem.

Bo pobiegł z nimi w zawody
Umarłych mściciel i zdradnie