Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


KLYTAIMESTRA.

O nie! bo toby ni mnie nie przystało,
Ni temu, który cię nasłał z orędziem.
       805 Lecz wstąp do wnętrza, a ta niech się dalej
Nad swoim, brata pogromem tu żali.

ELEKTRA.

Czyż wam się zdaje, iż w bólu i jęku
Srodze płakała, że wyła nad synem,
Który tak zginął nieszczęśnie? — Bynajmniej.
       810 Lecz szydząc, poszła precz stąd. — O ja biedna,
Oreście drogi, śmierć moja w twym zgonie,
Znikłeś wyrwawszy nadzieję, co jedna
Jeszcze się tliła i drgała mi w łonie,
Że żyw tu staniesz, by pomścić rodzica
       815 I mnie nieszczęsną. — Gdzież pójdę dziś bracie
Po twojej śmierci, po ojca utracie?
Chyba więc znowu jako niewolnica
U wrogich ludzi zostanę wśród sromu,
Wśród ojca zbirów. Czyż to mi nie błogiem?
       820 O nie! ja nie chcę podzielać już domu
Z nimi, lecz raczej samochcąc, za progiem,
Bez pociech życia dokonam i marnie.
A jeśli kogo mój upór oburzy
Niech mnie zabije; bo życie męczarnie,
       825 A śmierć da radość; — nie pragnę żyć dłużej.

CHÓR.

       826—870 Gdzież Zeusa groty, gdzież Helios na niebie,
Błyszczący, jeśli ogląda te sprawy
I bez odwetu pogrzebie!