Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PEDAGOG.

Orest nie żyje. Masz wszystko w trzech słowach.

ELEKTRA.

       675 O ja nieszczęsna, ten dzień mnie powalił.

KLYTAIMESTRA.

Co, co, przybyszu? Mów! Tamtej nie słuchaj.

PEDAGOG.

Jak rzekłem, mówię, że Orest nie żyje.

ELEKTRA.

Zginęłam biedna, nie jestem już niczem.

KLYTAIMESTRA.

Patrz-że swych rzeczy, a ty prawdę zaraz,
       680 Jaką zmarł śmiercią, opowiedz przybyszu!

PEDAGOG.

Na tom posłany i wszystko wypowiem.
On więc przybywszy na słynny w Helladzie
Delfickich igrzysk blask, żądny zapasów,
Kiedy usłyszał donośny głos męża,
       685 Co w pierwszym rzędzie obwieszcza wyścigi,
Wystąpił świetny, na podziw zebranym,
A dorównawszy biegiem przyrodzeniu
Wziął cel i szczytną pierwszeństwa nagrodę.
Z wielu chwał jego, bym wspomniał cośkolwiek,
       690 Nie wiem wprost, ktoby mu dorósł w przewadze;
Jedno zaś rzeknę; czy gier kierownicy
Podwójne biegi czyli pięciorakie
Zapowiadali zapasy, on wszędzie
Z walki i próby wychodząc zwycięsko
       695 Zdobywał chwałę, aż wszędzie to brzmiało,
Jako się młodzian Argejski odznaczył,
Orestem zwany, syn męża, co kiedyś