Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niechaj chęć nasza tobie wdzięczna będzie,
A przed swym synem lud swój ratuj w błędzie.

Pokorne prośby puść przed święte uszy,
Racz łaskę jednać, gdy grzech cięży duszy,

15 
Gdyż niemasz, ktoby przed sędzim ratował,

Co swe wyroki na złosne zgotował.

Syn twój jest źródło dobroci wszelaki[ej]
A jeśli matkę czci syn ladajaki,
Rzecz słowo tylko, a będzie zbawiona

20 
Z jego lutości dusza utrapiona.



CXCIX.

Panu i ojcu jako mam wiecznemu
Dziękować, żeć mnie zlecił, ostrożnemu,
Aniele święty, stróżowi; chcąc wiecznie,
Bym w twej opiece żył wszędy bezpiecznie?

Przeto cię uczcił dary rozlicznymi,

Byś władnął snadniej członki zleczonymi,
Bronić postępu racz każdej godziny
Grzechom i wszelkiej do gniewu przyczyny.

Rządź mnie głupszego, rozumem uczczony,

10 
Niewiadomego wiedź, wodzu ćwiczony,

Zwłaszcza, gdy przygód niebezpiecznych tyle,
Że się strzedz ludzkiej, rzecz nie można, sile.

Jakoż i za to pokornie dziękuję,
Co z twej pilności każdy dzień najduję,

15 
Nie racz w swej pieczy życzliwej ustawać,

W dobre wiedź, we złym skutku nie chciej dawać.

Tak mnie do chwały, gdzieś sam jest, wprowadzisz,
Tak mnie w rząd duchów wielebnych posadzisz,