Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nasz węzeł ciężki; stąd świat szczęsny wiecznie.
Proś, niechaj w rany święte
Me zmysły wzięte
Chwalą go serdecznie.



CLXXXV.

Boże bogów, Panie, nad złością cierpliwy,
Wiem, że jawnie przyjdziesz, sędzia sprawiedliwy,
Nie będziesz chciał wiecznie milczeć, gdy przed twarzą
Swą wichry poruszysz, ognie się rozżarzą.

Gdy z wysoka wzowiesz nieba, wzbudzisz ziemię

Rozeznawać wszelkie ludu twego plemię;
Oto przed tak wielem tysięcy wybranych
Będzie czytan regestr złości niesłychanych.

Tam hufy anielskie występki uznają,

10 
Nie tylko które tu skutek w sobie mają,

Lecz i myśli, owoc chęci niewstydliwej
I głos od języka mowy niewściągliwej.

Tyle sędziów, ile w sprawach lepszych było;
A karzących, ile na dobre uczyło;

15 
Tyle świadków, ile przykładów dawano,

By się wedle wszech cnót w świecie sprawowano.

Panie, cóż ja pocznę? Mój głos tam ustanie,
Gdy się niebo strwoży a ziemia powstanie.
Jeśli nie używiesz miłosierdzia zemną,

20 
Rozciągną otchłanie swą srogość nademną.



CLXXXVI.

Skutki sławne i znaczne
Monarchy wieczystego,
Co mgnieniem rządzi, władzą z przyrodzeniem.