Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


25 
Tak moc swą utwierdził, że jej biegi wiecznie

Nie zmienią prowadząc swój umysł statecznie;
A co począł kiedy, to sprawiedliwości
I wiary jest pełno, łaski a lutości.



CLXXVIII.

Oto lud pyszny, lud tobą gardzący,
Zlośnie przeciwny, Boże wszechmogący,
Twoje dziedzictwo chce przywłaszczyć sobie,
Królestwo targa, i już po ozdobie

Kościołów, ku twej chwale budowanych,

A sztuki stoją murów połamanych.

Miasta zwalone na kupy kamienne.
O jako ludzkie nadzieje odmienne!
Twoich, Panie, sług ciała nie grzebione,

10 
By ptastwo było niemi nasycone

A tych, którzy się tobie poświęcili,
Dla różnych bestyj członki rozrzucili.

Krew, jako z krynic wodę, roztoczyli,
A miasta twego pola zamoczyli;

15 
Wżdy ten niewidzian, by się użałował,

Pomordowane przed ptastwem pochował;
Tych okolicznie dosyć, co się śmieją
I cieszą, że ci legli, owi mdleją.

Długoli będzie, o nasz dobrotliwy

20 
Boże, z twej kaźni cieszył się złośliwy?

Długoli ten twój gniew lud już strapiony
Znać będzie? Izaż, lutością sławiony
Panie, na wieki nie ma się uśmierzyć,
Zaż jako możny płomień ma się szerzyć?