Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/188

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Albo więc gdyby mnie śmiertelne oko
Zajrzawszy, wnet zaś w grób złożyć głęboko?

Byłbym jak nie był, byś tego sposobu

10 
Był użył, a mnie z żywota do grobu

Zachować kazał, i nieścigłym biegiem
Niebo, świat i grób zwarł jednym noclegiem.

Niech wiem, proszę cię, dni tych jeśli wielka
Liczba, w których mnie ma żreć żałość wszelka;

15 
Bo jeśli wiele, zaż nie skrócisz wieku,

Co bywa drogi w pokoju człowieku?

Tego nie daszli uprosić u siebie
Mej niegodności? Lutość niech wżdy ciebie
Boska poruszy, sfolguj, zgorzkłą ślinę

20 
Niech przełknę, a strzeż duszę, niż w łzach spłynę.



CLXXIV.

Przecz tak na Boga często kołacemy
Głupstwem żądzej swej, a po swojej chcemy
Woli mieć niebo i w niem skryte rady,
Wieczne pokłady?

Izaż śmiertelny człek zmieni bieg wieczny,

Chcąc być od przygód i smutku beśpieczny?
Chcąc żalu nie znać, a sna w polu, sadu
Nie cierpieć gradu?

Pojźry po sklepie i kręgu przejźrystym,

10 
Uznaj i wagę, patrz, jak kołem istym

Chodzi, a ty chcesz, aby się toczyło,
Jak tobie miło?

Cząstko maluczka, tu krótko żyjąca,
I tak lękliwa, że miód zbierająca