Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bolesnym, Panie; tobie swą chorobę
Przed nogi kładę i nędzną osobę.

15 
Ulecz mnie, proszę, lekarza prawdziwy,

Bez twej pomocy nie mogę być żywy.

Oczy me, Panie, ciemnością zgwałcone;
Do ciebie, światło, bieżę, oświeć one;
Zmysły me wszelka władza opuściła, —

20 
Tyś żywot, k tobie dusza się rzuciła.


Do ciebie, Jezu Nazarański, bieżę;
Wróć, proszę, siłę, bo jak martwy leżę[1];
Synu Dawidów, Jezu dobrotliwy,
Zmiłuj się, łaski potoku chętliwy!

25 
Me niedostatki słyszysz; ściągni ręki,

A oddaliwszy me nieznośne męki,
Wwiedź mnie do siebie, nie daj wątpić w sobie,
Niech wieczne światło widzę żyjąc w tobie.

Zmiłuj się, bom człek nieszczęściem strapiony,

30 
A wiek mój w krótki czas barzo ściśniony;

Więc jest napełni on różnością przykrości;
Schodzę, niedawno rodzony w ciężkości.



CLXXIII.

Tenże to koniec, coś przeń wiek mój sprawił?
Więceś dlatego mnie w świecie postawił,
Członki dawszy mi w matki mej żywocie,
Abym łzy toczył, tu żyjąc w kłopocie?

O wiekowładco! Zaż nie lepiej było,

Żeby człowiecze siemię nie spłodziło,

  1. bieżę.