Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


25 
Przydź, o żywocie przedniejszej zacności,

Który w sobie masz stok wszelkiej wdzięczności,
Niech w tobie żyję, u ciebie i w twoim
Niebie. O Panie, nie gardź głosem moim.



CLXV.

Krynice gorzkich łez, gdzieście zginęły,
Gdy trzeba, byście rzekami płynęły,
Z nieszczęsnej głowy, źrenic utrapionych,
Na piersi lejąc z oczu zatopionych?

Styskuje dusza ran pełna śmiertelnych,

W trwogę zmienione ozdoby niedzielnych
I świętych dni twych[1], a wdzięczne śpiewanie
Obróciło się w płacz i narzekanie.

Następuje żal, gdzie hymny cieszyły,

10 
A lament z łkaniem, gdzie psalmy śpieszyły;

Miasto ochłody trapienie się mnoży,
Co cieszyć miało, to śmiertelnie trwoży.

Sumnienie moje tak mnie poniżyło,
Że i słów ustom moim zabroniło;

15 
Cóż jest przyczyną żalów? Boże możny,

W niełasce twojej żywot nieostrożny.

Cherubinowie z Serafiny, święci,
Zastępy w niebie, proście, by z pamięci
Bóg wieczny puścił moje nieprawości

20 
Pierwej, niż ziemi odda moje kości.


Ciśnie mnie bojaźń i zejmuje trwoga,
Serce me pała a dusza nieboga

  1. innych.