Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tak, iżby twej srogości

35 
Godzien; chciej pomnieć me niedołężności.


Wiesz, żem z ziemie stworzony,
Podłej, wilgotnej, ciemnej,
Więc w naturze nikczemnej,
Jak sen, błąd rozmnożony —

40 
A zmysł przeciwko duchowi zjątrzony.


Upaść — zwyczaj człowieczy;
Powstać — sposób anielski;
A ty, Panie niebieski,
Wiedząc o wszelkiej rzeczy,

45 
Znasz łzy, co mają grzechy me na pieczy.


Podaj rękę, co władnie,
Wznieś me upadłe serce,
Które to samo treskce
Iż twą łaskę grzech kradnie;

50 
Ratuj, póki mój dzień w zachód nie wpadnie!



CLXIII.

K tobiem oczy wyniósł, o Boże mój wieczny,
Po którego woli chodzi bieg słoneczny,
Oto jako słudzy na pana patrzają,
W którego hojności swą nadzieję mają.

Jako służebnica chęci paniej swojej

Czeka, tak i nasze oczy łaski twojej.
Zmiłuj się nad nami, Panie, bo lud hardy
Obrócił doległość na nas wszelkiej wzgardy.

Już dusza pod zbytkiem ciężkości ustawa,

10 
Ludziom obfitości pośmiechem się stawa,

A ci, co przykrości z przypadków nie znają,
Pysznemi wzgardami nas w tecz urągają.