Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wiedzieć żąda, chcąc czerpać z źródeł obfitości
Zbawiciela swojego rzek, wszelkiej wieczności.

Jak najemnik ku końcu wzdycha prace swojej,

10 
Tak ja ku tobie, Panie. Użycz prośbie mojej

Ucha boskiej lutości, niech przed cię przychodzi,
Boże, wołanie moje a pomoc przywodzi.

Jam jest owca błędliwa, pasterzu łaskawy;
Szukaj jej a w klipę swych prowadź, stróżu prawy,

15 
Odmień płacz mnie w wesele, nakłoń twego ucha,

A racz głos przyjąć, Panie, strapionego ducha.

Nie patrz na mą niegodność, lecz dla twej lutości
Racz mi się dać w dziedzictwo, królu wysokości,
Nie zawieraj przedemną drzwi swojej owczarnie,

20 
Bo szatańska szczeka tuż, nie daj ginąć marnie.



CLII.

Córo Syońska, zrzuć łańcuchy z szyje,
Niech dana wolność w więzieniu nie żyje,
Z rąk i nóg twoich otrząśni okowy,
Wyrwi z niewoli ozdoby twej głowy.

Ciernie precz wykop i oset kolący,

Siej na nowinie i roli rodzący,
Obrzeż się Panu, a myśli swych zbytek
Porzuć pod nogi Panu twemu wszytek,

By kiedy nie wstał gniewem poruszony

10 
A ogień puścił, z tej i owej strony

Objął płomieniem a w ciężkości takiej
Niskąd nie było pomocy nijakiej.

Wstań, woła na cię Pan, a spiesz się k niemu;
Poddawszy ramię brzemieniu swojemu,