Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A swojem okiem poglądając z lekka

35 
Kołem przywykłem pochodzi daleka, —


Tak ja źrenicą oczu mych serdecznych,
Ku tobie obróconych
Z onych żywiołów wiecznych,
Duszębym cieszył, a żądzy mierzionych

40 
Drogę precz puścił, w niepamięć rzuconych.



CXLIV.
SONET.

Z twej śmierci, Jezu, dochodziem żywota;
Śmierć podejmując dla nas, władzą śmierci
Bierzesz, a z twej k nam miłości tej śmierci
Moc dawasz, co nas wpuszcza do żywota.

Śmierci, ty godność przechodzisz żywota,

Bo tobą człek ujść może wiecznej śmierci;
Nie ma nic nad cię, święta, wdzięczna śmierci,
Droższego ten skarb zmiennego żywota.

Przeto i mnie zbrzydł żywot, pragnąc śmierci,

10 
Gdyż śmierć tylko wwieść może do żywota;

Tak wielka waga w mych zmysłach tej śmierci.

Tak ja mrąc żyję, konam tak, żywota
Dochodzę i tak pożądam tej śmierci,
Że w niej jest rozkosz mojego żywota.



CXLV.

Synu wieków Pana, Jezu dobrotliwy,
Królu nieba, ziemie, o Boże prawdziwy.
Dla twych ran cię proszę, coś ukrzyżowany,
Ryś nas zbawił, racz dziś zleczyć moje rany.