Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mąki ze trzech miar nie żałuj udzielić:
Życz, w trójcej świętej żądzam się weselić,

15 
O święta pani cyrkwi, króla twego

Proś, niech gorczyce ma łan z ciała mego.

Proś, niech gałązki jej się rozszerzają,
Ziarna szczerości niech strączki oddają.
Ptacy niebiescy, najświętszy anieli,

20 
Z radością na nich odpoczynek mieli.


Kościele wieczny, zborze świętych w niebie,
O ratunek mej chęci wzywam ciebie,
Ten, co was w świecie czynił potężnymi,
Proście, by tenże rządził zmysły memi.



CXXIII.

Przednia części mych dóbr, Panie, zmysłów moich
Jest chęć zawżdy chodzić w świętych drogach twoich;
Przeto przed twem okiem padając, serdecznie
Prosiłem o lutość, ojcze możny wiecznie.

Pomniąc na swe drogi czasów przepuszczonych

Odwróciłem nogę, jak od obrzydzonych,
A wyprostowałem bieg ku gościńcowi
Twej wolej; bądź wodzem, proszę, pielgrzymowi.

Gotówem, a nie znam ni skąd roztargnienia,

10 
Strzedz wszelkiego woli twojej[1] naznaczenia,

Skoro grzechów troki, którymim związany
Był, tyś oswobodził i poleczył rany.

Za czem i śród nocy porywam się z łoża
Dziwując się, jako wielka twa moc boża,

  1. twej.