Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ono wód pełno, a me zatopione
Oczy są łzami; wżdy myśl niezgwałcona,
Acz wszelka radość rodzi żal trapiący.



CVII.

Nie chciej straconym mieć, Boże wszechmocny;
Dzienne wzdychanie i płacz przyjmi nocny,
Pomóż mi z sideł i ciężkości srogi,
Zmień złe nałogi.

Zwiedź z brzydkiej drogi, gdzie nowiną cnota,

Chytrości ważne, z pośmiechem prostota,
Występki rozkosz, ciężkość służyć Bogu
W bezbożnym progu.

Ku tobie wołam, królów panie wieczny,

10 
Me łkanie uważ, głos przyjmi serdeczny,

Żądzą moję znasz, przed tobą własności
Moich krewkości.

Zmiłuj się, ojcze, pomóż chętliwemu,
Na twoje drogi, podaj rękę jemu,

15 
Wyrwi z tęsknice, ulecz trwogi moje,

Boleści zdroje.



CVIII.

Uprzejmość moja izaż mnie zasmuci?
Szczyrość zaż trwogą zjętego porzuci?
Boże wszechmocny, co prawdę miłujesz,
Ty mnie ratujesz.

Niech nie przemaga nademną fałsz, zdrada,

Ani obłudnych na mą skargę rada;
Nie daj szwankować cnotam w ich prostocie,
Bierz moc niecnocie.