Strona:PL Sacher-Masoch - Wenus w futrze.pdf/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Ej, ty, ty, dzieciaku kapryśny — pogroziła mi Wanda, — doprawdy zadziwiasz mnie swoją... głupotą. No, ale wiem, że to z miłości dla mnie, bo kochasz mnie do szaleństwa i nie wiesz nawet, co mówisz.
Dalsze jej słowa zagłuszył szmer pocałunków.
— No — zapytała po chwili, — masz jeszcze chęć do wyjazdu wśród dzikich ludzi?
— Przysięgam ci na wszystko, że pójdę za tobą choćby między ludożerców, jako twój sługa i niewolnik.
— A jeżeli ja wezmę na seryo tę przysięgę?
— Możesz, proszę cię o to.
Zamyśliła się na chwilę, poczem ozwała się poważnie:
— Ostatecznie... wiesz co? zaczyna mi się to podobać. Będziesz mi oddanym, wiernym, jak pies, służalcem nieodstępnym, a ja będę twoją panią, władczynią nieubłaganą i groźną, no i...
— I co?
— Lękam się, że pożałujesz swego kroku. Ale... stało się; mam twoje słowo.
— Którego przecie dotrzymam.
— O to już ja się postaram. Teraz jednak dość już z mrzonkami i majaczeniami; chcę wreszcie ziścić je, zakląć w rzeczywistość.

∗                    ∗

Zdawało mi się, że już, już poznałem tę kobietę... Gdzież tam! Niepodobna z nią dojść w żaden sposób do ładu: kręci się wiecznie w kółko, zawsze jedno i to samo, wciąż obiecuje uczynić zadość moim wymaganiom, a nie ma chęci nawet zacząć w tym kierunku.
Chwyciłem się wreszcie ostatecznego środka: ułożyłem pisemną umowę, na mocy której zapragnąłem się jej oddać na tak długo, jak jej się będzie podobało.
Objąwszy mnie jednem ramieniem za szyję, czytała ustęp za ustępem i po każdym całowała mnie, żartując, że w ten sposób wyraża... kropki.
— Umowa zawiera punkty, jedynie odnoszące się do mnie — zauważyłem.
— Nie może przecie być inaczej, skoro oddajesz mi się bezgranicznie. Odtąd bowiem zrzekasz się wszelkich praw, wszelkich względów; będziesz w mojem ręku tem, czem chcę; uważać cię będę za rzecz, rozumiesz, za rzecz.