Strona:PL Roboty i Dnie Hezyoda.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


często tam, obok niesłychanych heroizmów, zawadzamy o warcholstwa, sobkowstwa, skrytobójstwa i zdrady publiczne, nawet w wytwornych Atenach, w najpiękniejszych czasach: cóż dopiero mówić o wieku szóstym, kiedy chwiejne ustawy państwowe, licha administracya, brak organizacyi pracy, dawały pochop bezprawiom, a nad poziomem społecznym utrzymywały nędzę i łupieztwo. Najlepszym dowodem opłakanego stanu ówczesnych gmin greckich było to, że nie widząc one innego wyjścia z zamętu, pomimo gorącego umiłowania swobód jednostkowych, wszędzie niemal odwoływały się do jakiegoś wybitnego osobnika z prośbą o ułożenie statutu i poddawały się wszystkim żądanym ograniczeniom.
Wszystko złe zatem, które w utworze tym wytyka Hezyod i przeciw któremu się oburza, śmiele uważać można za odbicie istotnego stanu rzeczy. Nie poprzestaje on jednak na samem odkryciu ran społecznych, ale całym duchem poetycznym, jakim natchnęły go boskie mieszkanki Helikonu, radby złemu zaradzić. Ten też patetyczny ustęp jego dzieła o „wieku żelaznym“ stanowi przejście do nowego epizodu, który uważać można za rodzaj moralnego katechizmu, za postulat człowieka, stojącego ponad społeczeństwem w moc przysługującego mu boskiego prawa. Nie od siebie bowiem samego przemawia tylko poeta, ale uważa siebie za usta Muz (w. 1 i 2) a przez nie za głos samego Zeusa.
Cała też część utworu, począwszy zwłaszcza od wiersza 213: — „Ty, Persesie, za prawem idź a nie za siłą“, — stanowi rozwinięcie etyki, która, jest mozaiką rozmaitych rad i poglądów, ale zawrzeć się może w kilku słowach: nikogo nie krzywdzić, cudzego nie pożądać, swojego strzedz, równą miarą zło i dobro odmierzać. O sankcyi niema tu mowy, lubo często moralista powołuje się na Zeusa i wmawia w swych czytelników, że „piorunny syn Krona“ nagrody dla dobrych, dla złych zachowuje kary, tak że „nieraz cały gród cierpi za to, że jedyny łotr nagrzeszył, puszczając się na zdrożne czyny“. O nagrodach jednak lub karach zagrobowych niema tu wzmianki, i trudno przypuścić, aby Hezyod, który znacznie wyprzedził doktrynę Eleuzyjską, miał jakieś sformułowane pojęcie o nieśmiertelności duszy, poważniejsze od homery-