Strona:PL Platona Apologia Sokratesa Kryton.pdf/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


graża złego i że o sprawach jego nie zapominają bogowie. A i moje sprawy nie same z siebie tak się złożyły, ale widzę to jasno, że lepiej musi być dla mnie umrzeć już i uwolnić się od dolegliwości życia. Dlatego też nigdzie ów znak mój nie powstrzymał mnie, i ani na tych, którzy mię potępili, ani na oskarżycieli ja nie gniewam się wcale. A przecież oni nie w tej myśli potępiali mię i oskarżali, ale w myśli, że mi szkodzą: za to słusznie ich zganić. Z tem wszystkiem o to tylko ich proszę: synów moich, gdy dorosną, ukarzcie, mężowie! i dręczcie ich zupełnie tak, jak ja was dręczyłem, jeżeli się wam zdawać będzie, że o pieniądze albo o cokolwiek innego pierwej starają się, niż o cnotę; i jeżeli myśleć będą, że są czemś nie będąc niczem, wyrzucajcie im to, jak ja wam wyrzucałem, że nie starają się, o co powinni, i że przyznają sobie wartość jakąś, nie mając żadnej. A jeżeli tak sobie postąpicie, sprawiedliwość stanie się z waszej strony i mnie i synom moim.
Ale pora już na mnie i na was: na mnie, bym poszedł umrzeć, na was, byście żyli jeszcze; a czyli ja, czyli wy do lepszej zdążacie przyszłości, to niewiadomo nikomu oprócz boga.