Strona:PL Platon - Obrona Sokratesa.pdf/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


me zdanie: oto najprawdopodobniej to, co mnie spotkało, dobrem było dla mnie — i w żaden żywy sposób przypuszczenia tych z pomiędzy nas, którzy poczytują śmierć za nieszczęście, nie mogą być sprawiedliwe. Dowód na to posiadam teraz potężny: niepodobna, aby zwyczajna owa wyrocznia moja nie okazała mi była żadnego wstrętu, jeśliby to, co zamierzałem czynić, nie było dobrem.
32. Rozważmy jeszcze i w następujący sposób, jak wielce uzasadnioną jest otucha, że to, co mnie spotkało, dobrem jest dla mnie. Otóż, umrzeć — jestto jedno z dwojga: albo stać się niczem i nie posiadać po śmierci żadnej o niczem świadomości, albo też, zgodnie z tem, co ludzie mówią, śmierć sprowadza jakąś dla duszy przemianę, jest przesiedleniem się jej z tego tu miejsca na inne. Jeśli to jest zupełne znieczulenie, coś podobnego do snu, podczas którego śpiącemu nie roi się nawet żadne marzenie senne, to śmierć cudną byłaby wygraną.... Sądzę bowiem, że, jeśliby komu wypadło wybrać jednę noc taką, podczas której spał tak mocno, że mu się nawet żadne nie przyśniło widzenie, porównać potem z nocą tą inne nocy i dni własnego swego życia, a wreszcie rozejrzeć się w nieb i orzec, ile też dni i nocy w życiu swojem przeżył lepiej i przyjemniej od jednej tej nocy: sądzę, powtarzam, że nietylko człowiek zwyczajny, lecz nawet sam wielki król perski doszedłby do wniosku, że, w porównaniu z innymi dniami i nocami, nocy takie na palcach policzyć może....
Jeśli więc śmierć jest czemś podobnem, to, według mnie, doprawdy, jest ona oczywistą wygraną; bo