Strona:PL Platon - Obrona Sokratesa.pdf/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I dla Euenosa tego głębokie poczułem w duszy uwielbienie, jeśli tylko w samej rzeczy posiada on taki talent i za swoję naukę taką skromną bierze zapłatę! Ja sam, zaiste, szczyciłbym się i pysznił, jeślibym posiadał taką umiejętność. Ale, doprawdy, nie posiadam jej, Ateńczycy!
5. Tu może kto z was gotów mi przerwać pytaniem: „Cóż się więc z tobą dzieje, Sokratesie? Skądże się wzięły owe potwarze przeciwko tobie? Oczywiście przecie, jeślibyś się nie zajmował czemś, wręcz przeciwnem zajęciom innych ludzi, jeślibyś nie postępował inaczej, aniżeli drudzy, nie byłoby takiej wrzawy na ciebie i tylu plotek o tobie. Powiedz-że nam, co się to ma znaczyć, abyśmy nie sądzili o tobie, nie zbadawszy należycie sprawy”.

Zupełnie słuszną, mojem zdaniem, byłaby podobna uwaga, dla tego też postaram się wyświetlić wam rzeczywistą przyczynę tych o mnie sądów i potwarzy. I może niejednemu z was będzie się zdawało, że ja żarty sobie stroję... Bądźcie jednak przekonani, że wam najszczerszą będę mówił prawdę. Rozgłos ów nieszczęsny, Ateńczycy, spadł na mnie za jakąś moję mądrość; nic innego nie było do niego powodem. I za jakąż to mądrość? Niezaprzeczenie jest ona mądrością czysto ludzką. Istotnie bowiem mądrość taką ja, zdaje się, posiadam; lecz ci, o których wspominałem niedawno[1], ci prawdopodobnie są mędrcami, posiadającymi mądrość jakąś wyższą od dostępnej

  1. Sofiści: Gorgijas, Prodikos, Hippijas i Euenos.