Strona:PL Platon - Kryton.pdf/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mimo, iż byłem wstanie ratowania cię, nie wiele pieniędzy poświęcając, przecież tego nie czyniłem. A czy bardziéj szpetna byłaby opinia jaka, jak ta, że się wiele wyżéj stawia piéniądze niż przyjaciół? Wielu bowiem nie uwierzy, że sam nie chciałeś odejść stąd, choć my wszystko przygotowali. —
Sokr. Ale skądże, mój dobry Krytonie, ma nas tak bardzo obchodzić mniemanie ludzi? Lepsi bowiem, na których raczéj więcéj trzeba baczyć, uwierzą już, że rzeczy tak się miały, jak się rzeczywiście mają.
Kryt. Ależ widzisz przecie, Sokratesie, że koniecznie trzeba mieć na uwadze mniemanie ludzi. Właśnie stan obecny rzeczy wskazuje, że ludzie są wstanie nie najmniejsze złe dodać, ale zaiste! największe, gdy kto przed nimi spotwarzony został.
Sokr. Niechby już tak było, Krytonie, żeby przyczyniali największe złe, gdyby tylko byli w stanie i dobre największe dodać a dobrze by już było! Niestety! jednak nie mogą nic z dwojga. Nie mogą bowiem przedstawić nikogo ani rozsądnym, ani nierozsądnym, tylko takim, jakim przypadek wskaże.

IV.

Kryt. Niechajże już tak będzie! Ale teraz, Sokratesie, na to mi odpowiédz. Czy przypadkiem nie chodzi ci o mnie i o innych przyjaciół, aby w razie, gdy uciekniesz, nieprzyjaciele nam procesu nie wytoczyli, żeśmy cię pokryjomu odprowadzili, a potém abyśmy albo