Strona:PL Platon - Biesiada.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


miłość[1]. Doświadczyli tego w czynie także tutejsi tyrani: miłość bowiem między Arystogejtonem i Harmodyosem, zamieniona w trwałą przyjaźń, zniweczyła ich panowanie. Tak więc, gdzie szpetną jest rzeczą uledz kochankowi, tam pochodzi taki zwyczaj z niegodziwości ustawodawców, to jest z chciwości władzy u panujących, a z tchórzostwa u poddanych, gdzie zaś uważa się wprost za rzecz piękną, z umysłowej opieszałości ustawodawców.
Tutaj zaś panuje o wiele piękniejszy zwyczaj, który jednak jak powiedziałem, niełatwy jest do zrozumienia.

Jeżeli się bowiem zastanowimy, to widzimy, że miłość jawną uważa się za szlachetniejszą od tajnej a przedewszystkiem miłość do najszlachetniejszych i najlepszych, choćby byli brzydszymi od innych, że dalej kochanek doznaje od wszystkich niezwykłej zachęty, jak gdyby nie dopuszczał się niczego haniebnego, że uchodzi za rzecz piękną, jeżeli pozyska sobie miłość ulubieńca, za szpetną zaś, jeżeli jej nie pozyska, że dla próby pozyskania tejże zwyczaj dozwala kochankowi popełniać dziwne czyny i odbierać za nie pochwały, czyny, za które każdy otrzymałby najostrzejszą naganę, gdyby się na nie odważył, zamierzając i chcąc osiągnąć co innego, aniżeli te miłość. Gdyby bowiem ktoś pragnąc otrzymać od kogo czy pieniądze czy urząd czy inną jaką władzę, zechciał czynić to, co właśnie względem ulubieńców czynią kochankowie, którzy błagają ich w swych prośbach na klęczkach, składają przysięgi, spędzają nocy pod ich drzwiami i podejmują się dobrowolnie posług, jakich nie podjąłby się żaden niewolnik, zabroniliby mu w ten sposob działać tak przyjaciele jak i nieprzyjaciele, jedni zarzucając mu pochlebstwo i podłość, drudzy napominając go i wstydząc się za niego: jeżeli zaś czyni to wszystko kochanek, znajduje uznanie, a zwyczaj pozwala mu czynić to bez utraty czci, jak gdyby dokonywał jakiegoś bardzo szlachetnego czynu. Najważniejsza jednak, przynajmniej według zdania tłumu, że jemu jednemu przebaczają bogowie, jeżeli przysięga i łamie przysięgę, miłosna bowiem przysięga nie jest żadną, jak powiadają, przysięgą. Tak więc i bogowie i ludzie dali wszelką swobodę kochankowi i według tutejszego zwyczaju.

  1. Czytam za Hugiem, ὅ δὴ μάλιστα φιλεῖ τά τε ἄλλα πάντα ὁ ἔρως ἐμποιεῖν, i biorę τά τε ἄλλα πάντα jako drugi objekt obok ὅ δὴ.