Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.35.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  42  —

widząc, że żaden muskuł jego twarzy nie drgnął, odrzekł po chwili z pewną goryczą:
— To powiem ci, że niedość o mnie mówią i niebardzo mnie kochają. A to jest szkoda i może szkoda nietylko dla mnie. Przedewszystkiem, gdyby mnie ludzie więcej kochali, woleliby zaglądać do mojej duszy, niż do moich skrzyń... Czy chcesz dziś nieco zajrzyć do niej Wargunteju?
— Otwieraj, otwieraj wszystko, co jest zamkniętego w tobie i twoim domu.
— Zdziwisz się więc, mój drogi, gdy ci powiem, — ale to zupełnie poważnie, — że ja wcale nie czuję się szczęśliwy.
— Co? ty nie czujesz się szczęśliwy? ty Krezusie! ty, któremu jak Midasowi, wszystko, czego się dotkniesz, zmienia się w złoto — ty, który pożyczasz pieniędzy królom i miastom — i to na dobre procenta — ty, który wszystko, co jest pod niebem, możesz kupić, albowiem wszystko jest na sprzedaż!
— Naprzód, odpowiem ci, że Krezusowi fortuna nie dopisała do końca, a Midas musiał aż brać kąpiele, ażeby wypłukać z siebie dar zmieniania wszystkiego w złoto.
— Tak, i od tego czasu w Paktolu znajduje się piasek złoty. Jednakże, dlaczego ty w takim razie zbierasz pieniądze?
— Ja zbieram pieniądze tak, jak dziecko nad brzegiem morza zbiera muszle. Im więcej ich na-