Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.35.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  40  —

dniejsze i najcięższe sprawy najłatwiej i z najlżejszem sercem rozwiązują szaleńcy lub łotry.
— Dobrze jeszcze, że mówisz: »najłatwiej« — nie zaś: »najlepiej«. Ale gdybym miał żądzę władzy i ambicyę, powiedziałbym ci: Krassus dziękuje Warguntejowi!
Wargentejusz popatrzył na niego przez chwilę i rzekł:
— Krassus ma żądzę władzy i ambicyę.
— To się znaczy, że jestem szaleńcem albo łotrem?
— Sama żądza władzy niekoniecznie do władzy prowadzi.
Więc czemże ja ostatecznie jestem? Co o mnie myślisz?
— Co o tobie myślę? Myślę pożyczyć od ciebie pieniędzy, a zatem uwielbiam cię i będę uwielbiał, aż do chwili, w której mi ich odmówisz.
— Sądziłem, że miewasz myśli... mniej pospolite. Widzę jednak, że się wykręcasz, więc zapytam cię inaczej. Co mówią o mnie wśród twoich i Katyliny przyjaciół? Jeśli mi szczerze odpowiesz, to się może pokaże, że i pospolite myśli bywają czasem szczęśliwe.
— Dobrze. Chwalą cię. Mówią naprzykład, że jesteś mądry, jak Merkury.
— Chwalba trochę podejrzana. Ale w czemże widzą dowody mojej mądrości?
— W tem, że należąc trochę do nas, a przy-