Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.35.djvu/034

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  36  —

dusz całkiem od siebie różnych. Pomyśl, że jako przyszły zbawca ojczyzny, musi się obecnie miotać. Jakoż i miota się nadzwyczajnie. A w głębi jest to człowiek spokojny, człowiek miary i złotego środka. Jeśli znasz jego sposób myślenia, jeśliś z nim częściej rozmawiał, to musiałeś przecie zauważyć, jak on jest rozsądny. Co do mnie, nie znam filozofa równie rozsądnego. Gdy napada i gromi w Kuryi język jego to piorun, — wprawdzie piorun szlifowany, ale huczny i zabójczy. Natomiast, gdy rozmyśla u siebie w domu, albo rozprawia z przyjaciółmi, jest tak wstrętnie roztropny, tek obrzydliwie wyrozumiały i tak nieznośnie umiarkowany, że możnaby powiedzieć, iż jedynym owocem, jaki wydała wiedza grecka, zaszczepiona na tej rzymskiej płonce, jest filozoficzno-obywatelski i pobłażliwo-literacki rozsądek.
— Tego mu przecie nie zganię. Rozsądek to dobra rzecz i potrzebna.
— Rozsądek jest to rozum bez skrzydeł. Wartość jego zależy od okoliczności. Na co się przyda rozsądek np. w czasie burzy morskiej, albo w chwili trzęsienia ziemi? Do czego on może posłużyć takiemu Katylinie, albo nawet mnie, od czasu jak straciłem kredyt?
— Zapytaj o to Cycerona.
— Nie — odrzekł z pewną melancholią Warguntejusz — Cycerona nie zapytam, niech go używa na swoje własne potrzeby. Ja chciałem ci