Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.2.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mogą, bo jakkolwiek ztąd do Czarnych gór najbliżéj, ale droga niedostępna.
W Cheyenne pociąg zatrzymuje się kwadrans. Przez kilka minut słuchałem opowiadań o walce, potém zaś podziwiałem wielkiego szarego niedźwiedzia gryzzli, który, zaawanturowawszy się zbyt blizko stacyi, został zabity przez jéj mieszkańców, a raczéj rozstrzelany ze wszystkich rajfli, jakie tylko się znalazły. Jestto potwór mający przeszło stopę szerokości we łbie, tak zaś ogromny, że gdy postawiono go na zadnie łapy, ludzie zwykłego wzrostu dochodzili mu do ramion. W ogóle, w pobliżu Cheyenne, ma się znajdować ich bardzo wiele.
Cheyenne leży już bezpośrednio w systemie Rocky Mountains; wysokość jéj wynosi 6,041 stóp nad poziom morza, czyli prawie tyleż ile naszéj Łomnicy. Daléj, poza stacyą śnieżne domy ciągną się prawie bez przerwy, śniegi wszędzie ogromne. Małe przystanki: Hazard, Otto, Granite-Canon i Bufor, leżą coraz wyżéj. Nakoniec dojeżdżamy do stacyi Cherman najwyższego wzniesienia na całéj linii, leżącego na 9,000 stóp nad poziom morza.
Nic smutniejszego nad widok téj stacyi. Na łyséj, niewielkiéj płaszczyznie stoi dom z dachem grubo pokrytym zaspami; powietrze rzadkie i tak przenikające, że mimo futer drżymy od zimna. Śnieg pada tu prawie ciągle, wicher wyje i kręci tumanami śniegowych płatków; w niektórych miejscach sterczą nagie czarne skały, z których dziś wiatr zwiał śniegi, a jutro nowych naniesie. Nie rozumiem jak ludzie mogą żyć i mieszkać stale w tych miejscach, w których piersiom