Strona:PL Pierre de Ronsard-Szesnaście sonetów miłosnych do Kassandry, do Maryi, do Heleny.pdf/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
VI.

Mój Tyardzie, mówiono mi w pierwszej mej dobie,
Że nazbyt ciemny jestem dla tłumu prostego,
Teraz zarzut mi czynią z grzechu przeciwnego,
Że prostym będąc nazbyt, kłam zadaję sobie.

Powiedz mi ty, co pisząc w uczonym sposobie
Nieśmiertelne swe księgi, świadomyś wszystkiego,
Jak ja tego potwora, w sądach tak zmiennego,
Lepszą chęcią dla pióra mego usposobię?

Kiedy przemawiam górnie, nie czyta mię zgoła,
Kiedy mówię zwyczajnie, ganić nie przestaje;
Jaki rząd gwoździ, jaki sznur przytrzymać zdoła

Tego Proteja, zanim nowy kształt przywdzieje?
Rozumiem cię, Tyardzie: niech on sobie łaje,
A my śmiejmy się z niego, jak on z nas się śmieje.