Strona:PL Petofi - Wybór poezyj.pdf/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Tak na każde nowe strzelca słowo
Ma odprawę Lidi wnet gotową,
Lecz choć słowa jej tak ostre były,
On się o to gniewać nie miał siły.

Nagle zamilkł strzelec przestraszony,
Noc zaległa wszystkie świata strony.
„Miłe dziewczę, — rzekł zmieszany do niej, —
Wiesz, zgubiłem drogę w tej ustroni.

„Teraz straszna czeka mnie przeprawa,
Więc się zlituj, piękna... bądź łaskawa,
Stan się gwiazdą mą do końca lasu,
Lub do domu, gdy masz dosyć czasu".

Pomyślała Lidi nad żądaniem,
Panicz z takiem prosił ją błaganiem,
Tak gorąco, z twarzą taką smutną...
Czyliż miała wciąż dlań być okrutną?...

„Nie wypada znów go dręczyć tyle", —
Rzekła sobie, podumawszy chwilę.
Strzelec czekał z miną tak żałośną...
Więc spojrzała nań i rzekła głośno:

„Chodźcie panie, ja wam wskażę drogę,
Iść do krańca lasu z wami mogę,
Lecz nie dalej, — dość i tego będzie,
Bo do plotek ludzie skłonni wszędzie".

Poszli... Kiedy Lidi powróciła,
Już ją Stefan czekał czasu siła.