Strona:PL Petofi - Wybór poezyj.pdf/4

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

I wzbił się w górę w świetnych gwiazd koło,
Co chwałą narodom płoną;
Gwiazd tych promieniem, niby koroną
Geniusz przyoblekł mu czoło.
Ale tron pieśni to głos rozbicia,
Śpiewak oddawał za chwałę
Kwiaty swej duszy, serce swe całe
Z każdą pieśnią — część życia.
Płomienie serca piekłem się stały
Kapłan padł pastwą ofiary.
Ogień przepalił życia konary
Prócz jednej gałązki małej. —
I oto upadł na śmierci łoże
Syn męki życia trawiącej,
A biednej matki, głos bolejący
Na sądy powstawał boże.
„O wstrzymaj, wstrzymaj niszczące ramię
Nie bierz go śmierci Aniele!
Bóg mu obiecał życia tak wiele
Czyliż głos bożych snów kłamie?"
Matko! sen jego prawdą był Bożą,
Coż stąd że zamknie te oczy,
Gdy jego imie chwała otoczy
Niezgasłą na wieki zorzą.



POEZYA.

Jakżeś to poniżona, o poezyo święta,
Jak źle cię sądzi grupa wierszarzy nadęta!
Ci właśnie, którzy twymi chcą być kapłanami,
Plemię z prochu wylęgłe w proch cię ciągną sami.