Strona:PL Ostatnie dni świata (zbiór).pdf/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


widzących, którzy za niewielką opłatą podejmowali się skomunikowania ze światem zagrobowym. W zaułku tym panowała szczególna mieszanina żywych i umarłych.
— Kto chce pomówić z duchem młodej dziewczyny, zmarłej przed 200 laty... Z egipcjaninem z czasów pierwszych faraonów! Duch ojca bankiera Girfelda wzywa syna... Może komu jest potrzebny Karol XII?
Wszystko to wykrzykiwały dziesiątki zaaferowanych oficjalistów, ukazując się na balkonach i we drzwiach biur.
W poczekalniach, na wyplatanych kanapach, przy okrągłych stołach, na których leżały porozkładane fotografje duchów, siedzieli zawsze interesanci, czekający na swoją kolej.
Medja często kłóciły się ze sobą, ponieważ codziennie prawie zdarzało się, iż jeden i ten sam duch ukazywał się równocześnie w dziesięciu biurach, ku wielkiemu zgorszeniu odbiorców tej nadprzyrodzonej gałęzi przemysłu. Pieniacze z dzielnicy wierzących w Coś przychodzili również co chwilę do medjów i wszczynali z nimi kłótnie, w których brały udział i duchy zmarłych.
Kryta ulica medjów wychodziła na placyk, wybrukowany różowym marmurem. Na placyku tym wznosiła się świątynia Człowieka. W Heljopolisie było mnóstwo ludzi, którzy uważali się za bogów, ale niewielu z nich jedynie decydowało się przyjmować ofiary i pokłony od pochlebców w świątyni za ulicą medjów. W południowej części