Strona:PL Or-Ot - Poezje.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przypomnieć chce swą młodość
Pragnienia jej gorące,
I miłość przebolałą,
I marzeń słońce.

Więc klęka u wrót starych
I niże wspomnień kwiecie,
I jeszcze choć dzień jeden
Chce śnić na świecie.
Lecz mgła, co je otacza,
Krew wrzącą wyziębiła:
Nie może wskrzesić wiosny
Serce — mogiła!

I mgłom, niesionym wiatrem,
Oddaje się na wolę,
I błądzi beznadziejnie
Przez puste pole.
Dniem chmurnym, nocą ciemną,
W mgłach nieprzejrzanych płacze,
Skazane na stracenie
Serce tułacze...



LISTOPAD.


Świat się przyoblekł w suknię żałoby
Ze śmiercią zawarł ślub,
Gdzie rzucić okiem, groby i groby
I w sercu także grób.
Blade słoneczko w chmurach się chowa,
Jakby gromnicą lśni...
A echem idą złowieszcze słowa:
„Co zmarło — niechaj śpi!...”