Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/080

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Proszę o wybaczenie. Że młody człowiek, znany elegancki artysta, jak pan, ma przyjaciółkę... wszystko w porządku... Ale człowiek, który ustala swój byt, który chce mieć naczelne stanowisko... Mój kochany, pańska przyjaciółka Zyta, jest urocza, inteligentna, poważna, uczciwa, głęboko pana kocha... Przyznam się panu, że, aby ją wypróbować, asystowałem, dawałem jej świetne warunki...“
— Mój Boże, opowiedział ci o tem — krzyknęła Zuzia, chowając głowę w dłoniach.
— Tak, dodał mi, że odtrąciłaś go z takiem oburzeniem, z taką godnością, w której kryła się domieszka rozczulającej trwogi, aby na skutek tego nie zerwał ze mną stosunków, abym nie stracił jego poparcia... był do głębi wzruszony... To przyzwoity człowiek... w głębi. Krótko mówiąc, chce, abym cię poślubił. Powiedział mi, że w ten sposób postępując będzie i przyzwoicie i praktycznie,
— Ależ Ziuku, to świetnie, tego właśnie chciałeś: pobrać się ze mną, gdy dojdziesz do powodzenia... Mój Boże, jaka ja jestem szczęśliwa! Zrobimy, jak powiedziałeś, pojedziemy na prowincję, niby się pobrać, Ale co się stało? Wyglądasz, jakbyś był niezadowolony...
— Moje biedactwo, trudności to większe, niż przypuszczasz. Nie dość, że pan Duthil chce, abym cię poślubił, ale chce być moim świadkiem, a pani Dosiga twoim... W ten sposób poniosą zasługi, małżeństwo będzie ich dziełem... będą cię przyjmować u siebie. Nie mogłem odmówić...
— Ależ Ziuku, ponieważ jesteśmy małżeństwem,