Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/079

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Duthil i baronowej Dosiga, ściągnęły jeszcze inne zamówienia, ale nie była to jeszcze sława i majątek, o którym marzył.
Środki nie wystarczały mu, aby wykonać swoje wielkie projekty i zdobyć nimi świat. Pokładał nadzieję w panu Duthil, którego widywał często, albo u niego lub też u siebie... Pan Duthil chętnie odwiedzał artystę...
Jednego wieczoru, po obiedzie u pana Duthil, Langlois wrócił do siebie bardzo podniecony. Zuzia siedziała pod różową lampą i cerowała jedwabną pończochę.
— Wszystko w porządku — powiedział Józef — Duthil popiera mnie. Po obiedzie poszliśmy razem do gabinetu i powiedział mi, że jest zdecydowany...
Zuzia blada ze wzruszenia, rzuciła się mężowi na szyję..
— Mój kochany, mój kochany, co za szczęście...
— Poczekaj, rzecz się komplikuje... Tak, z twojego powodu...
— Boże!
— Poczekaj... Duthil powiedział mi: „Niech pan wybaczy mi moją śmiałość, ale musi pan wiedzieć, co ja i moja siostra sądzimy... Moglibyśmy bardziej pana popierać niż to czynimy i chętnie czynilibyśmy, gdyż oboje mamy całkowite zaufanie do pana... Ale siostra jest surowych zasad, przyznaję, że i ja również... Pański związek jest nielegalny... Na przyszłość będzie to dla pana przeszkodą... i nas w towarzyskich stosunkach będzie krępować... No i kwestja moralności...